Letnia miłość – na chwilę czy na zawsze?

Kiedy wreszcie nadchodzi długo wyczekiwany urlop, zmęczeni całym rokiem wytężonej pracy, odzyskujemy siły witalne, mamy nową energię i nadzieję. Jadąc na wakacje chcemy zmiany w naszym życiu. I mamy na myśli nie tylko tak zwaną chwilową „odskocznię” od dnia codziennego, pracy, obowiązków i trudu, ale również konkretną zmianę, rewolucję, którą ten czas – przeznaczony dla nas samych – ma przynieść. Zwłaszcza samotni wiążą z wypoczynkiem w nowym miejscu konkretne pragnienia: z chęcią poznają nowe osoby, a najlepiej tej jedynej, wymarzonej. Ale czy wierzymy, że będzie to miłość na zawsze, czy raczej tylko wakacyjny romans? Czy z góry zakładamy, że mimo, iż piękna, wyjątkowa i pełna uniesień, to skończy się wraz z wakacjami i nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, a wspaniałe wspomnienia pozostaną na zawsze?

Wakacyjna damsko-męska gra

Wakacje sprzyjają zakochaniu, bo to bardzo szczególny moment w roku. Jesteśmy zrelaksowani, mamy lepszy humor, bo wszelkie troski, przeciwności i obowiązki towarzyszące nam w zwykłym życiu, zostawiamy w domu. Nasza sylwetka się prostuje, smukleje, twarz łagodnieje i nabiera rumieńców, strój zmienia się na bardziej dobrany, kolorowy, lżejszy… To wszystko sprawia, że stajemy się bardziej atrakcyjni nie tylko dla innych, ale też dla samych siebie – przez co znacząco zwiększa się nasza samoocena, wiara we własne możliwości i powodzenie. Dodatkowo jesteśmy w zasadzie anonimowi, nie czujemy się kontrolowani i oceniani przez środowisko, w którym obracamy się na co dzień. To wszystko sprawia, że chętnie wysyłamy sygnały – czasem zupełnie podświadomie, często jednak z zamysłem – o tym, że jesteśmy gotowi na zmianę w życiu, przygodę, nowość, że jesteśmy otwarci na nowego człowieka. Mając spokojną głowę i emocje zauważamy również subtelne oznaki sympatii ze strony płci przeciwnej oraz odczytujemy wysyłane przez innych sygnały i przejawy zainteresowania. Również swoisty „letni rausz” przejmuje nad nami kontrolę i niweczy wszelkie granice psychiczne i mentalne. Słońce wpływa na nasze hormony, a te wytwarzając się w nadmiarze, nie pozwalają zejść z naszych ust promiennemu uśmiechowi. A naturalne „narkotyki”, które serwuje nam nasz własny organizm sprawiają, że właściwy osąd zostaje wystawiony na próbę: dopamina wywołuje euforię, zadowolenie, energię i intensywność przeżyć, a porównywana jest do kokainy; serotonina podwyższająca nastrój nazywana jest hormonem szczęścia; endorfiny, dające poczucie bezpieczeństwa i błogostanu porównywane są do morfiny, a noradrenalina, pobudza ośrodek przyjemności, sprawia, że  „jesteśmy w siódmym niebie”, a z punktu widzenia neurochemii daje efekt jak po zażyciu niebezpiecznego narkotyku. W związku z tym bez oporów radośnie podejmujemy damsko-męską grę.

To tylko wakacyjne zakochanie?

Czy z góry zakładamy, że miłość dzieli się na tę „normalną” z perspektywami i tę „wakacyjną” bez szans na happy end? Czy stać nas na tak trzeźwy ogląd sytuacji i potrafimy wyzbyć się wszelkich nadziei i emocji? Okazuje się, że nie jest to takie proste. Pragniemy, by letnie uczucie miało większy sens. Na szczęście zarówno kobiety (65%), ale przede wszystkim mężczyźni (77%) uznają, że coś, co rodzi się w promieniach gorącego letniego słońca nie powinno umierać nagłą tragiczną śmiercią wraz ze skracającym się szarzejącym dniem.  Rozumieją oni, że mogą przegapić coś ważnego, coś co zmieni ich życie i zapewni wakacyjny nastrój nie tylko na te kilka ciepłych tygodni. Oczywiście, część z nas zakłada, że wakacyjny romans to uczucie prawdziwe, które wygasa dokładnie w momencie, kiedy wracamy do codzienności i zupełnie nie ma z tym problemu. Jak wynika z badania dotyczącego letniej miłości przeprowadzonego przez serwis MyDwoje.pl dla ponad 6% zapytanych zasady i reguły gry są jasne. Ważne, by te przekonania były jasne i akceptowalne również dla drugiej strony. 16% kobiet i niespełna 9% mężczyzn ma jasne nastawienie: wakacyjne uczucie nie jest na serio, to przygoda, zabawa i relaks, więc bez trudu „co wydarzyło się na wakacjach, zostawiają na wakacjach”. Niektórzy jednak zupełnie nie są na to przygotowani i nie rozumieją, jak wspólne spacery, uniesienia w świetle księżyca i zapewnienia o miłości mogą nagle, drastycznie się zakończyć. Takie osoby  – mimo, że może nawet wcześniej zakładały, że „to tylko wakacje i świetna zabawa” – wracają z poczuciem pustki i przygnębienia, a funkcjonowanie w dobrze znanych schematach sprawia im ogromną trudność. To właśnie te osoby jesienią wypełniają gabinety psychoterapeutów i snują się jak cienie po firmowych korytarzach. 13% kobiet i 9% mężczyzn nie pozwala sobie na takie konsekwencje uznając „na sucho”, że wakacje to czas na odpoczynek, a nie na romans.

Kiedy urlopowe zauroczenie miłość ma szanse?

Wbrew pozorom dużo zależy od nas samych. Oczywiście, osoba, która jest obiektem naszych westchnień również decyduje, ale to my wybieramy ją lub jej ulegamy. Może warto pamiętać, również w te upalne dni, o naszych wartościach czy priorytetach i, zanim zachwycimy się pięknie wyrzeźbionym opalonym ciałem i sympatią kierowaną do nas, zwrócić uwagę również na to, jak taka osoba zachowuje się w stosunku do otoczenia, jakie są jej/jego priorytety. Oczywiście, jest to w tych okolicznościach bardzo trudne. Optymalną sytuacja byłoby, gdybyśmy mogli spędzić wakacje z osobą poznaną wcześniej, na „spokojnie”. Jednak, gdy to właśnie wakacje mają zapewnić nam nowe znajomości i doznania, może jedynym rozwiązaniem jest to, by określić nasze oczekiwania i granice tolerancji jeszcze zanim damy porwać się letniemu szaleństwu – w zaciszu czterech ścian, kiedy mamy największą możliwość, by wyobrazić sobie siebie i stan naszych emocji właśnie po takich szalonych wakacjach.

Zobacz wyniki badań i przeczytaj cały artykuł: Wakacyjna miłość z happy endem – tego pragniemy.

www.mydwoje.pl

Dodaj komentarz